Opowieści o fotografach

Trzy wesela i pogrzeb

– kilka weselnych historii ku przestrodze, by pokazać różnicę między profesjonalistami, a jajcarzami z aparatem, bo nawet na poziom amatora trzeba zasłużyć. Na każdym z opisanych wesel byliśmy gośćmi.

Wesele pierwsze

Ekipa w bardzo bogatym składzie – czteroosobowym. Mieli sfilmować ślub i wesele, zrobić zdjęcia ze ślubu, na sali i w plenerze, po czym gotowy film i zdjęcia dać Młodym, a na końcu gdy Młodzi przejrzą zdjęcia z wybranych zrobić fotoksiążkę. Ślub nagrany i sfotografowany bez problemów, wesele też poszło, zdjęcia w dniu wesela w plenerze były istną katastrofą. Panowie nie przygotowali się i nie rozpoznali terenu, gdzie można zrobić fajne zdjęcia, więc został ogród przy restauracji, który był ładny lecz bardzo, bardzo malutki (kompaktowy, cztery krzaki i pergola). Fotograf zażyczył sobie, by Pani Młoda w śnieżnobiałej sukni ślubnej położyła się na trawie przed krzakiem, trawa ubrudzi każdą suknię przez co Młoda nie chciała, na to fotograf stwierdził, że zdjęcia zrobią w innym dniu. Tak naprawdę inny dzień na sesję od kilku lat jeszcze nie nadszedł. Po weselu Młodzi czekali 5 miesięcy na zmontowany film i trochę dłużej na zdjęcia. Film był zmontowany źle. Zdjęcia w miarę ok. Fotoksiążka ostatecznie dotarła do Młodych pół roku od ślubu.

Wesele drugie

Ślub i wesela miał uwiecznić tylko fotograf. W dniu ślubu miała być sesja w plenerze. Fotograf był spontaniczny i nie patrzył w kadr, do dzisiaj zastanawiam się jak on robił zdjęcia. Ślub i wesele dobrze sfotografowane, sesja w plenerze to katastrofa. Fotograf stwierdził, że na pewno zobaczy ładny pejzaż przy drodze – Młodzi specjalnie z wesela udali się na sesję ślubną. Fotograf jechał i jechał i jechał… a tu same zaorane pola – taka niespodzianka ;-). Podejrzewam, że w momencie kontemplacji co można zrobić z zaoranym polem musiał poczuć stres i to duży. Zatrzymali się i na tle zaoranych pól i samochodu zrobili kilka zdjęć, zestresowany fotograf nie popatrzył na suknię Młodej, a miał, bo był problem z trenem, którego wyretuszować się po prostu nie da. Na zdjęcia Młodzi czekali 4 miesiące, a fotoksiążkę otrzymali miesiąc później od zdjęć.

Wesele trzecie

Ekipa foto-wideo. Fotograf przez 5 miesięcy na wykonane 2 tysiące zdjęć nanosił swoje logo (coś co robi się w zależności od sprzętu od 2 do 10 minut, a jemu zajęło pięć miesięcy). Po czym wysłał oznakowane 2 tysiące zdjęć Młodym, by wybrali zdjęcia na fotoksiążkę, a on dopiero wtedy jak zapłacą całość wyda zdjęcia bez loga i fotoksiążkę. Prywatnie nazywam go w myślach pracowitym leniem i szantażystą, dlatego, że wykonał ogrom zdjęć, nie mając pojęcia co robi i przerzucił część pracy na Młodych, a gdyby jej nie wykonali nie otrzymaliby fotoksiążki i zdjęć bez loga. Film był zmontowany przeciętnie.

Historie zasłyszane od księży podczas uzyskiwania uprawnień w kurii do fotografii uroczystości kościelnych.

„Pogrzeb”

Historia zasłyszana na szkoleniu od księdza podczas uzyskiwania uprawnień do wykonywania fotografii i filmów podczas uroczystości kościelnych. Pani Fotograf robiła zdjęcia podczas ślubu rzymskiego (tego podczas mszy). Miała krótką spódniczkę i jak się okazało białe majtki. Kiedy młodzi siedzieli na krzesłach przygotowanych przed ołtarzem Pani fotograf stwierdziła, że zrobi zdjęcia „od dołu”, więc się położyła przed ołtarzem 😉 na domiar złego, żeby utrzymać równowagę rozłożyła nogi, najpierw w kierunku księdza, któremu po czach biły białe majtki Pani fotograf, gdyż krótka spódniczka poszła jej bardzo w górę na biodrach, a później zrobiła obrót i ustawiła się majtkami (i aparatem) w stronę Młodych, żeby zrobić im zdjęcia, Pan Młody zbaraniał i zaczął się patrzyć w białe majciochy, które niczym blenda fotograficzna odbijały światło. Pani Młoda popatrzyła na co patrzy jej przyszły mąż i zaczęła go obkładać rękami w przypływie szoku. Ślub to gigantyczny stres dla Młodych, wiem, bo sam doświadczyłem tego wydarzenia w 2018 roku, stąd te różne dziwne zachowania Młodych. Może gdyby Pani Młoda miała cięższą rękę, zamiast ślubu byłby pogrzeb ze stypą od razu?

„Gwiazda uroczystości na schodach do sławy”

Następna historia jest o fotografie typu pająku – to taki, który jak pająk wejdzie w każdy kont. Podczas mszy ślubnej, bez zapytania o zgodę księdza wszedł na ambonę by zrobić zdjęcie, niby nic takiego, ale jednak przyciągnął uwagę całego kościoła, gdyż pod jego ciężarem zarwał się stopień na schodkach ambony i fotografa trzeba było wyciągnąć.

„Fotograf i flesz”

Ksiądz czytał z księgi, fotograf natomiast chciał uwiecznić każdą sylabę wychodzącą z ust kapłana, problem polegał na tym, że każde zdjęcie było z użyciem lampy błyskowej i to z bliska, po kilkudziesięciu zdjęciach ksiądz nie widział co czyta i zabronił fotografowi robienia zdjęć. Uroczystość ślubna zaliczyła chwilową przerwę i ruszyła dalej, niesmak pozostał. Niesmak dlatego, że jest to niezwykle ważny unikalny dzień w życiu, teoretycznie tylko jeden, no i bardzo, ale to bardzo kosztowny.

Fotograf ma być jak powietrze, jest wszędzie, ale go nie widać i nie słychać.